Kiedy pierwsze uderzenie starej dębowej laski spadło na moje plecy, całe ciało mi zesztywniało. Ostry ból przeszyt mnie od łopatki aż po talię. „Maciej, postradałeś zmysły!” – krzyknęłam, cofając…

Kiedy pierwsze uderzenie starej dębowej laski spadło na moje plecy, całe ciało mi zesztywniało. Ostry ból przeszyt mnie od łopatki aż po talię. „Maciej, postradałeś zmysły!” – krzyknęłam, cofając...

Kiedy pierwsze uderzenie starej dębowej laski spadło na moje plecy, całe ciało mi zesztywniało. Ostry ból, jak oparzenie, przeszyt mnie od łopatki aż po talię. Jedwabna piżama rozdarła się, zostawiając na skórze czerwoną pręgę. Maciej, postradałeś zmysły!

Thumbnail

Cofałam się potykając, wpadając na kryształowy wazon z Bolesławca. Wazon roztrzaskał się o podłogę naszego luksusowego apartamentu na warszawskim Mokotowie. Dokładnie tak samo jak nasze siedem lat małżeństwa. Tak postradałem.

Oczy mojego męża były nabiegłe krwią. Jego drogi garnitur śmierdział perfumami obcej kobiety. Cała firma się ze mnie śmieje. Mają mnie za idiotę, którym steruje żona.

Wszystko dlatego, że nigdy nie przestałaś sprawdzać mojego telefonu i śledzić mnie na każdym kroku, Klara. Drugi cios dosięgnął mojego uda i z bólu upadłam na kolana. To była rodzinna pamiątka po zubożałym rodzie szlacheckim z Mazowsza, prezent ślubny od jego dziadka. Kiedyś mówił, że to tragiczna ironia.

Wtedy myślałam, że to urocze. Chciałam tylko wiedzieć – wykrztusiłam. – Dlaczego od trzech miesięcy wracasz do domu nad ranem? Trzeci i czwarty cios spadły bez litości.

Moje ramiona pokryły się krwawymi pręgami. Nadal myślisz, że jesteś małą księżniczką z grupy Orlańskich? – spojrzał na mnie z pogardą. – Twój ojciec dawno temu zerwał z tobą kontakty.

Beze mnie jesteś absolutnie nikim. Piąty cios był wymierzony w moją twarz. Instynktownie podniosłam ramię, a czubek laski zostawił krwawą bruzdę na moim przedramieniu. Zacisnęłam zęby.

Nie dam mu satysfakcji z oglądania mojej słabości. Siedem lat – mój głos drżał. – Mieszkałam z tobą w klitce na Pradze Północ. Jedliśmy tanie zapiekanki.

Błagałam o pieniądze znajomych, żeby pomóc ci rozkręcić firmę. Maciej Kowalski, tak mi się odpłacasz? Jego wyraz twarzy przez chwilę zdawał się wahać, ale szybko stał się jeszcze bardziej okrutny. Teraz zgrywasz ofiarę?

Nadal jesteś mi przydatna. Od szóstego do dwudziestego uderzenia liczyłam każdą falę bólu. Im bardziej bolało, tym bardziej rozjaśniał mi się umysł. Moje oczy, wcześniej zaślepione miłością, wreszcie dostrzegły prawdę: ślad szminki na krawacie, obcy zapach na koszuli, wszystkie noce spędzone poza domem pod pretekstem nadgodzin.

Kiedy spadł ostatni cios, leżałam na podłodze jak porzucona szmata. Maciej ciężko oddychając rzucił laskę i poprawił krawat. Przemyśl to, co zrobiłaś – powiedział chłodno. – I nigdy więcej nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę.

Trzaśnięcie drzwiami zabrzmiało tak głośno, że o mało nie pękły mi bębenki. Zostałam na zimnej, marmurowej podłodze w kałuży własnej krwi. Lata temu dla niego zrzekłam się ogromnej fortuny i zerwałam kontakty z ojcem. Siedem lat później zostałam pobita przez mężczyznę, dla którego wszystko porzuciłam.

Z tytanicznym wysiłkiem obróciłam się i spojrzałam na wysoki sufit. Kryształowy żyrandol emitował miękkie światło. Kolejna ironia: sama go wybrałam, żeby uczcić debiut Nexus Polska na giełdzie. Mój telefon leżał na kanapie, jakieś pięć metrów dalej.

Ten dystans wydawał się maratonem. Posuwałam się centymetr po centymetrze, zostawiając za sobą ślad krwi. W końcu palce musnęły krawędź urządzenia. Drżącymi rękami wybrałam numer, którego nie wybierałam od siedmiu lat.

Tato. W chwili, gdy nawiązano połączenie, wszystkie emocjonalne bariery runęły. Po drugiej stronie usłyszałam dźwięk tłuczonej porcelanowej filiżanki, potem drżący głos ojca. Klara, czy to ty naprawdę?

Tato, tak bardzo boli. Gdzie jesteś? Kto ci to zrobił? – jego głos w ułamku sekundy przeszedł od zaskoczenia do absolutnej furii.

To Maciej, dębową laską. Wystarczy. Wyślij mi swoją lokalizację. Wysyłam kogoś natychmiast.

Klaro, tatuś tu jest. Nikt już nigdy cię nie skrzywdzi. Po rozłączeniu zwinęłam się w kłębek. Siedem lat temu ojciec ostrzegał mnie, że Maciej to zły człowiek, ale ja uparcie dążyłam do ślubu, posuwając się nawet do stwierdzenia, że zerwę więzi z rodziną.

Teraz płaciłam cenę za swoją głupotę. Usłyszałam dźwięk helikoptera. Chwilę później drzwi otworzyły się z trzaskiem. Osobisty asystent ojca, pan Kamiński, wszedł z zespołem medycznym.

Na widok mojego stanu zbladł, po czym zdjął marynarkę i okrył mnie nią. Pan Ryszard czeka na panią w helikopterze. Gdy kładziono mnie na noszach, pan Kamiński podniósł zakrwawioną laskę. W jego oczach dostrzegłam coś mrożącego krew w żyłach.

Proszę to zabrać – powiedziałam z trudem. – Mój ojciec musi to zobaczyć. W helikopterze ojciec dostał lekkiego zawału na widok mojego ciała. Ani na chwilę nie puścił mojej dłoni.

W jego oczach widać było żądzę krwi. Klaro, nie martw się – wyszeptał, prawie tracąc przytomność od leków. – Tatuś zadba o to, by to zwierzę zapłaciło. Maciej Kowalski nie miał pojęcia.

Nie wiedział, że tej nocy dwudziestoma batami nie tylko złamał serce kobiety, ale obudził śpiącego giganta Ryszarda Orlańskiego. A gniew takiego człowieka zawsze żąda zapłaty we krwi. Otworzyłam oczy w oślepiająco białym pokoju. Szpital Medicover w Wilanowie, apartament VIP.

Czułam skórę, jakby gryzły mnie tysiące mrówek. Panienko, obudziła się pani – usłyszałam głos pana Kamińskiego. Stał obok łóżka, a za nim czterech ochroniarzy w czerni. A tato?

– mój głos brzmiał jak potraktowany papierem ściernym. Pan Ryszard jest w sali obok. Szok wywołał u niego zawał. Właśnie przeszedł angioplastykę.

Próbowałam usiąść, ale szarpnięcie ran sprawiło, że stłumiłam jęk. Pan Kamiński delikatnie przytrzymał mnie za ramiona. Proszę się uspokoić. Pan Ryszard ma najgorsze za sobą.

Opadłam na poduszkę. Łzy popłynęły niekontrolowanie. Siedem lat bez rodziny. A kiedy ojciec zobaczył mnie po raz pierwszy, wyglądałam jak pobite zwierzę.

Lustro. Proszę mi przynieść lustro. Pan Kamiński zawahał się, po czym włączył przedni aparat telefonu. Kobieta na ekranie miała bladą twarz i wyraźny ślad laski na policzku.

Pod obojczykiem pyszniły się fioletowe siniaki. Oto cena, jaką zapłaciłam za miłość. Gdzie jest Maciej? Według naszych raportów poszedł do pracy o dziewiątej, jakby nic się nie stało.

Wydaje się przekonany, że nie wniesie pani oskarżenia. Oczywiście, że był. W trzecim roku małżeństwa Maciej przypadkowo zepchnął mnie ze schodów, przez co złamałam kostkę. Kiedy chciałam to zgłosić, padł na kolana, błagając, że straci inwestorów.

Okłamałam lekarza, mówiąc, że się potknęłam. To był pierwszy raz, kiedy mu wybaczyłam. I nie ostatni. Drzwi otworzyły się i wszedł lekarz.

Pani Klaro, jestem doktor Wiśniewski. Rozległe stłuczenia, trzy rany wymagają szycia, pęknięcie żebra i lekkie wstrząśnienie mózgu. Zalecam minimum dwa tygodnie hospitalizacji. Nie – powiedziałam stanowczo.

– Muszę stąd wyjść za trzy dni. Zróbcie, co mówi – głos zabrzmiał od drzwi. Mój ojciec siedział na wózku inwalidzkim, blady jak papier, z kroplówką. Postarzał się przez te siedem lat, ale spojrzenie miał ostre jak u jastrzębia.

Zostawcie nas samych. Cisza była niewidzialnym murem między nami. Wzrok ojca padł na moje odsłonięte ramię, na ślady po lasce. Zacisnął pięść tak mocno, że knykcie zbielały.

Ile? Dwadzieścia. Dlaczego tak długo czekałaś, żeby zadzwonić? Myślałam, że się zmieni.

To była droga, którą wybrałam, więc wierzyłam, że muszę nią iść do końca. Ojciec wyjął z kieszeni kraciastą chusteczkę. Serce mi zamarło. To była ta, którą dałam mu w liceum na Dzień Ojca.

Przechowywał ją przez te wszystkie lata. Wiesz, czego najbardziej żałuję? – zapytał cicho. – Że nie powstrzymałem cię przed odejściem.

Że nie sprowadziłem cię do domu, kiedy ten drań pierwszy raz podniósł na ciebie rękę. Kamiński co miesiąc dostarczał mi raporty. Wiedziałem, że incydent ze schodami nie był wypadkiem. Szok odebrał mi mowę.

Więc wiedziałeś, że mieszkaliśmy w klitce, że upijałam się z klientami, żeby zdobyć dla niego inwestorów? Nawet to, że w dniu, w którym poroniłam, on grał w golfa? Dlaczego nic nie zrobiłeś? Przez moją cholerną dumę – powiedział z gorzkim uśmiechem.

– Czekałem, aż moja córka sama przejrzy na oczy. Ojciec podjechał do mojego łóżka i drżącą dłonią pogładził ranę na moim policzku. Ta dłoń, która rządziła korporacyjnym imperium, była miękka jak piórko. Tato.

Wypowiedzenie tego słowa po raz pierwszy od siedmiu lat sprawiło, że wybuchnęłam płaczem. Ojciec mocno ścisnął moją dłoń. Pozwolisz mi tym razem się tym zająć? Zanim zdążyłam odpowiedzieć, drzwi otworzyły się z hukiem.

Młody mężczyzna w designerskim garniturze wpadł do środka z plikiem dokumentów. Siostrzyczko, znalazłem. Ten drań nie tylko ma kochankę, ale mają razem rocznego syna. Prawie nie poznałam brata Łukasza.

Siedem lat temu był studentem w bluzie z kapturem, który grał w gry wideo. Teraz wyglądał jak elitarny menedżer. Łukasz. Nie nazywaj mnie tak.

– Jego oczy zaczerwieniły się. – Siedem lat. Po jednym telefonie wracasz w takim stanie. Przejdź do rzeczy – powiedział ojciec.

Łukasz wziął głęboki oddech i podał mi dokumenty. Maciej od trzech lat sypia z Laurą Wiśniewską, obecnie dyrektorem finansowym Nexus Polska. W zeszłym roku kupili willę w Konstancinie. A co najważniejsze – zniżył głos – mają syna Igora.

Właśnie skończył rok. Przeglądałam strony: zdjęcia Macieja i Laury, akty własności, akt urodzenia dziecka. Najbardziej tragiczne było to, że data urodzenia dziecka wypadała dokładnie w dniu, w którym ja poroniłam. A jest coś jeszcze – Łukasz wyciągnął kolejną kartkę.

– Przez ostatnie sześć miesięcy z funduszy Nexus Polska wyprowadzono dwadzieścia milionów złotych na Cypr przez spółkę przykrywkę. Odpowiada za to Laura Wiśniewska. Spojrzenie ojca stało się niebezpieczne. Wyprowadzają aktywa.

I to nie wszystko – Łukasz wskazał na inny dokument. – W zeszłym tygodniu Maciej wykupił ubezpieczenie na życie dla Laury i jej syna na dwadzieścia milionów. Beneficjentem jest dziecko. Krew ścięła mi się w żyłach.

Maciej przygotowywał się do rozwodu i nie zamierzał dać mi ani grosza. Podpisz tutaj, siostrzyczko. – Łukasz podał mi pełnomocnictwo. – Tato rozpoczął plan od weta, ale potrzebuję twojej zgody, by przeprowadzić go na pełną skalę.

Powodem, dla którego Nexus Polska znalazł się tam, gdzie był, były fundusze i kontakty, które potajemnie zapewniałam. Nadszedł czas, by ściągnąć sieć. Bez wahania złożyłam podpis. Kamiński – powiedział ojciec.

– Poinformuj wszystkie działy o rozpoczęciu planu. Tak jest, panie Ryszardzie. Zespół A: giełda WIG 20. Zespół B: kontakt z bankami i wierzycielami.

Zespół C: gromadzenie dowodów. Faza pierwsza musi zostać zakończona w ciągu trzech dni. Łukasz uśmiechnął się szelmowsko. Siostrzyczko, wiesz po ile są notowane akcje Nexus Polska?

Po 780 złotych za akcję. Kapitalizacja rynkowa to około dwunastu miliardów. A co by było, gdybyśmy nagle pozbyli się naszych piętnastu procent udziałów i wypuścili plotki o kreatywnej księgowości? Akcje poleciałyby na łeb, na szyję.

O wiele bardziej – powiedział ojciec z zimnym uśmiechem. – Maciej wziął kredyt na kilkaset milionów zabezpieczony akcjami. Jeśli cena spadnie poniżej pięćdziesięciu złotych, banki wezwą go do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego i wymuszą sprzedaż. Nie czułam ani cienia litości.

A to dopiero początek – kontynuował podekscytowany Łukasz. – Skontaktujemy się ze wszystkimi jego partnerami i klientami. Zagwarantujemy im korzyści w imieniu grupy Orlańskiej w zamian za zerwanie kontraktów. Urząd Skarbowy i KNF otrzymają raport o oszustwach podatkowych i łapówkach w Nexus Polska – dodał ojciec.

Słuchając tego skrupulatnego planu, zdałam sobie sprawę, że Maciej nie miał pojęcia, z kim zadziera. Grupa Orlański nie dotarła na szczyt polskiego biznesu w trzydzieści lat, używając wyłącznie czystych metod. Aha, prawda – powiedział Łukasz, jakby sobie przypomniał. – Pamiętasz Klaudię Szymańską?

Twoją najlepszą przyjaciółkę. Jest teraz zastępcą redaktora naczelnego w Pulsie Biznesu. Kiedy powiedziałem jej, że bierzemy się za Macieja, zaoferowała, że napisze specjalny reportaż. Klaudia, moja bratnia dusza ze studiów.

Ta, która mówiła mi, że Maciej do mnie nie pasuje. Minęło siedem lat, a wciąż był ktoś, kto o mnie pamiętał. Pan Kamiński wszedł pośpiesznie. Maciej Kowalski jedzie do tej kliniki.

Niech wejdzie – powiedziałam spokojnie. Miałam mu coś do powiedzenia prosto w twarz. Ojciec i Łukasz wymienili spojrzenia i wyszli. Pielęgniarka podała mi środek przeciwbólowy.

W miarę jak lek działał, ból malał, a myśli stawały się nienormalnie przejrzyste. Przypomniałam sobie deszcz w dniu, w którym odeszłam z domu. Co wtedy powiedziałam? Nawet jeśli miałabym umrzeć z głodu, nigdy nie wrócę na kolanach.

Jak ślepa jest młodzieńcza miłość. Drzwi otworzyły się z hukiem. Wpadł wściekły Maciej. Na mój widok znieruchomiał.

Jego wzrok omiótł rany na mojej twarzy, rękę w gipsie, wreszcie dębową laskę zostawioną jako dowód przy łóżku. Klara – jego głos nagle złagodniał. – Wczoraj byłem bardzo pijany. Nie zrobiłem tego celowo.

W milczeniu wpatrywałam się w mężczyznę, którego kochałam przez dziewięć lat. Jego garnitur był prezentem ode mnie. Jego zegarek był prezentem urodzinowym, na który odkładałam z kieszonkowego. Jakie to było żałosne.

Dopiero teraz dostrzegłam jego prawdziwą istotę. Wyjdź. Kochanie, posłuchaj mnie – zrobił krok, ale pan Kamiński zagrodził mu drogę. Panie Kowalski – głos Kamińskiego był jak lód.

– Pani Klara musi odpocząć. A kim ty jesteś? – twarz Macieja stwardniała. – Jestem jej mężem.

Klara, kim są ci ludzie? Zadzwoniłaś do rodziny? Zamiast odpowiedzieć, nacisnęłam przycisk wezwania. Pięć sekund później czterech ochroniarzy otoczyło Macieja.

Proszę wyjść – powiedział ten stojący z przodu. – W przeciwnym razie użyjemy siły. Wyraz twarzy Macieja przeszedł od gniewu do osłupienia. Klara, nie rób tego.

Jesteśmy małżeństwem chronionym prawem. Wkrótce przestanie nim być. – Spojrzałam na Kamińskiego. – Prawnik już przyjechał?

Czeka w sali konferencyjnej. Maciej zbielał. Chcesz rozwodu? Znosząc ból, usiadłam powoli i spojrzałam mu prosto w oczy.

Maciej, wiesz, jaki był twój największy błąd zeszłej nocy? Tymi dwudziestoma batami obudziłeś Orlańskich. Pozwól, że przedstawię się ponownie. Nazywam się Klara Orlańska, jedyna córka Ryszarda Orlańskiego i jedyna dziedziczka grupy Orlański.

Patrzyłam, jak jego pewność siebie się rozsypuje. Nacisnęłam przycisk przy łóżku. Żaluzje otworzyły się automatycznie, odsłaniając helikopter grupy Orlańskiej na lądowisku. Złoty emblemat, spleciony orzeł z dębem, lśnił w słońcu.

Gra się rozpoczęła, kochanie – powiedziałam cicho. – Mam nadzieję, że spodoba ci się prezent rozwodowy, który dla ciebie przygotowałam. Kurier wręczył mi elegancko zapakowane pudełko. Podpisałam potwierdzenie imieniem Klara Wolińska.

To było moje nowe imię, moja zbroja. W środku znajdowała się garsonka uszyta na miarę, ciemnogranatowa, łącząca autorytet z kobiecością. Panienko, samochód jest gotowy. Zejdę za dziesięć minut.

Kobieta w lustrze wydawała się obca. Klara Orlańska zawsze chodziła bez makijażu, w wygodnych ubraniach. Ale Klara Wolińska wymagała nieskazitelnego makijażu, wyrafinowanej fryzury i aury autorytetu. Korektor ukrył ślad na policzku.

Ciemny eyeliner sprawił, że spojrzenie stało się ostrzejsze. Czerwona szminka była moją deklaracją wojny. Założyłam garsonkę. Ubranie zmieniło moją postawę.

Na koniec włożyłam okulary w złotych oprawkach bez szkieł. Czy będziesz zadowolony, tato? – mruknęłam, chwytając teczkę z fałszywym CV i umową na stanowisko dyrektora inwestycji strategicznych w Zenit Capital, bezpośrednim konkurentem Nexus Polska. Kiedy zeszłam, ojciec zatrzymał filiżankę kawy w powietrzu.

Wyglądasz dokładnie jak twoja matka, kiedy była młoda. Łukasz gwizdnął. Siostrzyczko, z takim wyglądem Maciej dostanie zawału. Dokładnie tego chcę.

– Upijłam łyk kawy. – Czy wszystko gotowe w Zenit Capital? Oczywiście. – Łukasz podał mi tablet.

– Dzisiaj o dziesiątej mają spotkanie strategiczne. Będą ludzie z Nexus Polska. Osobą, którą wysyłają, jest Laura Wiśniewska. Mocno ścisnęłam filiżankę.

Laura Wiśniewska, kochanka Macieja, niszczycielka mojego małżeństwa. Nie pokazuj wszystkich kart od razu – powiedział ojciec. – Pamiętaj, zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno. Zrozumiałam.

Dzisiaj tylko się przedstawię. Siedziba Zenit Capital mieściła się w czterdziestopiętrowym szklanym wieżowcu. Mój gabinet na dwudziestym ósmym piętrze oferował panoramiczny widok na Warszawę. Punktualnie o dziesiątej weszłam do sali konferencyjnej.

Prezes Kaczmarek przywitał mnie serdecznie, po czym przedstawił reszcie:

Pani Klara Wolińska, talent, który ściągnęliśmy z Singapuru. Od teraz będzie kierować naszym działem inwestycji strategicznych. Przywitałam się ze wszystkimi, ale mój wzrok natychmiast spoczął na kobiecie po trzydziestce, która właśnie weszła, stukając obcasami jak arogancki paw. Laura Wiśniewska.

Diamentowy naszyjnik na jej szyi był aż nazbyt znajomy. To był prezent na naszą rocznicę, o którym Maciej mówił, że go zgubił. Bransoletka na jej nadgarstku – kolejna moja zgubiona biżuteria. Gdy spotkanie się rozpoczęło, Laura wyjaśniała sytuację finansową Nexus Polska.

Jej słowa były pełne dziur, maskowane dwuznacznymi uśmiechami. Pani Wolińska, jakie jest pani zdanie? – prezes nagle oddał mi głos. Uważam, że model finansowy Nexus Polska jest zbyt optymistyczny.

Okres zwrotu według szacunków to tylko dwa lata, ale dane sektorowe wskazują średnio trzy i pół. Uśmiech Laury zamarł. Nasz model wykorzystuje autorskie zmienne. Jakie dokładnie?

Fikcyjne przychody czy zaniżone koszty? – spojrzałam jej prosto w oczy. W sali zapadła cisza. Laura poderwała się z miejsca i wybiegła.

Kiedy wróciła po dziesięciu minutach, jej twarz była maską napięcia. Najmocniej przepraszam. Pilna sprawa w biurze. Wątpliwości pani Wolińskiej wyjaśnimy później.

Pośpiesznie zebrała papiery i wyszła. Na ekranie jej telefonu dostrzegłam nieodebrane połączenie od Macieja. Po spotkaniu prezes Kaczmarek wezwał mnie do swojego gabinetu. Pani Wolińska, wydaje się pani całkiem dobrze znać Nexus Polska.

Ochrona finansów firmy to mój obowiązek. Wychodząc, telefon zawibrował. Wiadomość od Łukasza: trzej główni klienci Macieja właśnie wypowiedzieli umowy. Podobno w biurze rzuca przedmiotami.

Lekki uśmiech zagościł na moich ustach. To dopiero początek, kochanie. Przed budynkiem czekała na mnie niespodzianka. Kobieta w beżowym trenczu stała obok fontanny.

Klara, to naprawdę ty? – podeszła bliżej. – Klaudia? Zamarłam.

Siedem lat, a niewiele się zmieniła. Mój Boże, myślałam, że o mnie zapomniałaś. – Przytuliła mnie mocno. – Mój kuzyn powiedział mi, że się tu dziś pojawisz.

Musimy porozmawiać. Zaciągnęła mnie do kawiarni. Kiedy usiadłyśmy, spoważniała. Łukasz mi powiedział, co zrobiło ci to zwierzę.

Jestem teraz dziennikarką śledczą w Pulsie Biznesu. Od jakiegoś czasu miałam oko na Nexus Polska. Unikanie podatków, kreatywna księgowość, łapówki. Ale najbardziej szokujące jest to, że Maciej niedawno skontaktował się z zagraniczną firmą, żeby sprzedać im patent na technologię, której eksport jest ograniczony przez rząd.

Zmarszczyłam brwi. Maciej zawsze kreował się na polskiego patriotę. Mam wewnętrzne źródło. Źródła finansowania Nexusa są na wyczerpaniu.

Maciej jest przyparty do muru. Problem w tym, że ta technologia jest związana z bezpieczeństwem narodowym. Jeśli dojdzie do sprzedaży, to nie będzie zwykłe przestępstwo białych kołnierzyków. Potrzebuję dowodów.

– Spojrzałam jej w oczy. – Możesz mi pomóc? Oczywiście. Ale wyłączność na materiał jest moja.

Umowa stoi. Wychodząc, Klaudia złapała mnie za rękę. Kiedy zniknęłaś siedem lat temu, o mało nie zgłosiłam twojego zaginięcia. Poczułam ścisk w gardle.

Przepraszam. Poklepała mnie po ramieniu. Teraz razem wsadzimy tę szumowinę do aresztu. Wieczorem w posiadłości w Konstancinie ojciec i Łukasz czekali w gabinecie.

Jak minął pierwszy dzień? Poznałam Laurę. Na żywo jest jeszcze bardziej rzucająca się w oczy. Podważyłam dane finansowe Nexusa na oczach wszystkich.

A tak przy okazji – rzuciłam – słyszałam, że Maciej stracił dziś klientów. Ojciec w końcu się uśmiechnął. Pięciu. Do jutra do południa będzie ich siedmiu.

Siostrzyczko, dowiedzieliśmy się czegoś jeszcze – wtrącił Łukasz. – Laura wcześniej pracowała w dwóch firmach, w obu były podejrzenia o sprzeniewierzenie. W zeszłym roku przegrała sześć milionów w kasynie w Marriocie. Maciej zapłacił za wszystko.

A co najlepsze – wyciągnął raport medyczny – Laura miała dziecko, ale na akcie urodzenia rubryka „ojciec” jest pusta. Jesteś pewien, że to syn Macieja? W stu procentach. Włamałem się do systemu laboratorium, w którym robili test na ojcostwo.

Maciej wysyła Laurze dziesięć tysięcy miesięcznie przez konta w rajach podatkowych. Mechanicznie przeczytałam raport. Wniosek był jasny: 99% prawdopodobieństwa, że Maciej i Igor są biologicznie spokrewnieni. Data raportu?

Moje urodziny. Tego dnia Maciej powiedział, że jedzie do Krakowa w delegację. Zamknęłam raport. Mój głos brzmiał dziwnie spokojnie.

Tak, właściwie teraz jestem bardziej pewna. Pan Kamiński wszedł pospiesznie. Maciej Kowalski stoi przed bramą. Domaga się spotkania z panienką.

Wpuść go – powiedział zimno ojciec. Czekałam w salonie. Drzwi otworzyły się. Maciej w ciągu kilku dni drastycznie się postarzał.

Miał przekrwione oczy i pognieciony garnitur. Panowie Kowalski, czemu zawdzięczam tę przyjemność? Nie rób tego. – Padł na kolana.

– Klara, przepraszam. Byłem pijany. To nie byłem ja. Widok go klęczącego wydawał się żałosny.

To był mężczyzna, którego głęboko kochałam. Wstawaj. Przestań grać. Przyszedłeś prosić, żebym kazała ojcu przestać atakować Nexus Polska, prawda?

Jego twarz zmieniła kolor. Klara, jesteśmy razem od siedmiu lat. Mamy wspólną historię. Historię?

– zaśmiałam się pogardliwie. – Właśnie dowiedziałam się, że masz rocznego syna z Laurą Wiśniewską. Zadrżał, jakby uderzył go piorun. Skąd o tym wiesz?

Igor Wiśniewski, urodzony piątego września w szpitalu Medicover. Chcesz, żebym podała ci numer raportu z testu na ojcostwo? Jego twarz straciła kolory. Klara, to był błąd jednej nocy.

Osobą, którą naprawdę kocham, jesteś ty. Rozpięłam kołnierz koszuli, pokazując ślady po lasce. Tak właśnie mnie kochasz. Zaniemówił i odwrócił wzrok.

Podeszłam bliżej. Z jego ciała emanowała obrzydliwa mieszanka wody kolońskiej i perfum Laury. Dzisiaj poznałam Laurę. Nosiła mój naszyjnik, mój zegarek, sypia z moim mężem, urodziła twoje dziecko.

Jak myślisz, jak powinnam ci się za to odwdzięczyć? Jego twarz wykrzywiła się ze złości. Jeśli odważysz się jej tknąć… Co?

Wymierzysz mi kolejne dwadzieścia batów? – Wybuchnęłam śmiechem. – Nie bądź śmieszny. Nie zależy mi na tej kobiecie.

Tym, kogo chcę zniszczyć, jesteś ty. Twoja firma, twoja reputacja, wszystko. Nie możesz. Nexus Polska to firma, którą zbudowałem z niczego.

Za pieniądze i kontakty mojego ojca. – Poprawiłam go chłodno. – A przy okazji: co do projektu z Zenit Capital – odpadasz. Do jutra akcje spadną o co najmniej dwadzieścia procent.

Ty nie jesteś Klarą. Ona nie była taka okrutna. Zakatowałeś Klarę Orlańską na śmierć. Ta, która przed tobą stoi, to Klara Wolińska, spadkobierczyni grupy Orlańskich.

Nagle rzucił się na mnie, łapiąc za nadgarstek. Zanim zdążył dokończyć zdanie, pan Kamiński i ochroniarze wbiegli do pokoju i przycisnęli go do podłogi. Wyprowadźcie go – powiedziałam, wygładzając rękaw. – A jutro mój prawnik złoży pozew o rozwód z orzeczeniem o twojej wyłącznej winie.

A jeśli tego nie zrobię? – wysapał. Pochyliłam się i szepnęłam mu do ucha. Jeśli tego nie zrobisz, powiem wszystkim, że Nexus Polska przygotowuje się do sprzedaży tej technologii zagranicznej firmie.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego z przyjemnością tego posłucha. Jego źrenice gwałtownie się skurczyły. Kiedy go wywlekali, poczułam dziwny spokój. Siedem lat małżeństwa skończyło się tak po prostu.

Ale zamiast smutku czułam wyzwolenie, jakby zdjęto mi z serca wielki ciężar. Telefon zawibrował. Wiadomość od Klaudii: znalazłam coś ogromnego. Spotkajmy się jutro.

Laura Wiśniewska ma bardzo mroczną przeszłość. Mocno ścisnęłam telefon. Gra dopiero się zaczynała, a w tej partii wszystkie asy były po mojej stronie. O szóstej rano stałam w garderobie, wybierając grafitowy garnitur i bordową jedwabną bluzkę.

Dzisiaj był dzień oficjalnych negocjacji między Nexus Polska a Zenit Capital. Moja pierwsza bezpośrednia konfrontacja z Maciejem jako Klara Wolińska. Informacje od Klaudii nie dawały mi spać. Powiązania Macieja z zagraniczną firmą były głębsze niż myślałam.

Byli już na zaawansowanym etapie negocjacji. Telefon zawibrował. Łukasz: właśnie przechwyciłem maila od Macieja. Podejrzewa, kim jest Klara Wolińska, i wynajął prywatnego detektywa.

Nie martw się, usunąłem wszystko z serwerów. Uśmiechnęłam się. Tożsamość stworzona przez ojca była hermetyczna. W sali konferencyjnej wybrałam miejsce tyłem do okna, żeby Maciej musiał patrzeć w słońce.

Punktualnie o dziewiątej wszedł w towarzystwie trzech dyrektorów. Laura szła tuż za nim, z cieniami pod oczami. Panowie Kowalski, pana reputacja pana wyprzedza. – Wstałam pierwsza i wyciągnęłam rękę.

Zawahał się, zanim uścisnął moją dłoń. Pani Wolińska, chyba się znamy? Nie sądzę. – Uśmiechnęłam się chłodno.

– Ale przestudiowałam wszystkie raporty publiczne Nexus Polska i kilka pana wystąpień, zwłaszcza to o wyzwaniach związanych z finansowaniem startupów. Niezwykle imponujące. To była starannie zastawiona pułapka. To ja napisałam treść tego wykładu.

Rzeczywiście jego twarz nieco się rozluźniła. Spotkanie trwało dwie godziny. Przejęłam inicjatywę, kierując pytania w najsłabsze punkty Nexusa. Maciej kilkakrotnie tracił wątek i musiał prosić o pomoc Laurę.

Biedaczka nie wiedziała, że liczby, które przytacza, zostały wcześniej przeze mnie zmanipulowane. Zgodnie z zestawieniem przepływów pieniężnych – wskazałam na wykres – operacyjne przepływy wzrosły o piętnaście procent, ale należności wzrosły aż o czterdzieści. Ta rozbieżność wskazuje na problem z uznawaniem przychodów. Krople potu zrosiły czoło Laury.

To wynika ze specyfiki naszej branży. Czyżby? – Wyciągnęłam kolejne dane. – Porównałam raporty z trzech lat.

W czwartym kwartale 2019 sprzedaż wzrosła o sześćdziesiąt procent, po czym wróciła do normy. Co ciekawsze, anomalne piki pojawiają się w każdym marcu i wrześniu, tuż przed końcem kwartału. Grobowa cisza. Ta taktyka, window dressing, była częstym trikiem, ale nikt nie odważył się wskazać tego tak bezpośrednio.

Pani Wolińska, to złośliwe spekulacje. To uzasadniona zawodowa wątpliwość. – Zamknęłam raport. – Ostatecznie Zenit Capital musi odpowiadać przed akcjonariuszami.

Jeśli Nexus nie może zaoferować przekonującego wyjaśnienia, trudno nam będzie kontynuować partnerstwo. Spotkanie zakończyło się w napiętej atmosferze. Maciej rzucił mi pełne nienawiści spojrzenie. Gdy wyszli, prezes Kaczmarek poklepał mnie po ramieniu.

Pani Wolińska, wspaniała robota. Od dawna podejrzewałem, że coś się nie zgadza w kontach Nexus Polska. W gabinecie zamknęłam drzwi i zadzwoniłam do Łukasza. Maciej wpadł w pułapkę.

Pilnuj wszystkich jego kont. Już pracuję. Nie zgadniesz, z kim spotkała się Laura wczoraj w nocy. Z dyrektorem hiszpańskiego oddziału tej zagranicznej firmy.

Mieli tajne spotkanie w hotelu Bristol. Nasz fotograf zrobił zdjęcia, na których widać, jak Laura wręcza mu pendrive. A co najlepsze – jak ten dyrektor wyszedł, pojechał prosto do biura znanego kontrahenta Ministerstwa Obrony Narodowej. O mało nie upuściłam telefonu.

Włączyłam komputer i sprawdziłam cenę akcji Nexus Polska. Po wycieku informacji o zawieszeniu partnerstwa akcje spadły już o siedem procent i nadal spadały. Właśnie miałam wyłączyć komputer, gdy nadszedł anonimowy mail z jedną linijką: „Chcesz poznać prawdę o relacji Macieja i Laury? Dziś o 20:30 w Charlotte na placu Zbawiciela.

Albo pułapka, albo szansa. Postanowiłam zaryzykować. O 19:50 siedziałam przy najbardziej ustronnym stoliku. Pan Kamiński czekał w samochodzie.

Punktualnie o 20:00 do lokalu weszła kobieta w czapce z daszkiem i maseczce. Podeszła prosto do mnie. Pani Wolińska? Nazywam się Maja Bielska, zastępczyni dyrektora finansowego Nexus Polska.

– Zdjęła maskę, ukazując wymizerowaną twarz. – W środku są dowody na to, jak Maciej i Laura wyprowadzali fundusze z firmy, a także zapisy dotyczące ich prywatnych relacji. Nie otworzyłam koperty od razu. Dlaczego mi pomagasz?

Pracuję w Nexus od ośmiu lat. Widziałam, jak niszczą ją od środka. A co gorsza – Laura planuje sfałszować księgi, żeby zrzucić winę na mnie. W przyszłym tygodniu jest audyt, a ja będę kozłem ofiarnym.

Otworzyłam kopertę. Zawierała zapisy przelewów bankowych, emaile i raport medyczny. Kiedy zobaczyłam jego treść, palce zaczęły mi drżeć. To raport z aborcji, którą Laura przeszła w zeszłym roku.

Data pokrywa się z wakacjami, które Maciej spędził z nią na Malediwach. Ale jeśli obliczymy datę poczęcia – zrobiła pauzę – to najprawdopodobniej nastąpiło w tygodniu, w którym Maciej obchodził z tobą rocznicę w Sopocie. Poczułam, jak wywraca mi się żołądek. Podczas tej wycieczki Maciej był rozkojarzony, a na ostatnie dwa dni wyjechał wcześniejszym lotem, tłumacząc się pilną sprawą.

Maja wskazała inny dokument. Dług Laury w kasynie został spłacony z firmowych pieniędzy. Maciej zapisał to jako koszty projektu. Ale najbardziej szokujące jest co innego: to dziecko nie jest Macieja.

Laura sfałszowała próbki do testu na ojcostwo. Mój kuzyn pracuje w tym laboratorium. Zapłaciła mu pięćdziesiąt tysięcy. To było całkowicie nieoczekiwane odkrycie.

Schowałam dokumenty. Czego oczekujesz w zamian? Nowej pracy i ochrony? Laura nie jest zwykłą kobietą.

Jeśli się o tym dowie, zabije mnie. Podałam jej wizytówkę. Zajmę się twoim bezpieczeństwem. Gdy wyszła, zadzwoniłam do Łukasza.

Potem spojrzałam jeszcze raz na raport medyczny. Laura nie tylko oszukała Macieja, ale kazała mu wychowywać nie swoje dziecko. Ten fakt dał mi większą satysfakcję niż jakikolwiek cios finansowy. Kiedy wróciłam do posiadłości, była północ.

Ojciec wciąż pracował. Jak poszło? Całkiem dobrze. – Wręczyłam mu dokumenty.

– Jeśli to prawda, Maciej stanie przed oskarżeniami o malwersację. Ojciec szybko je przejrzał. Łukasz to sprawdzi. I mam dla ciebie wieści.

Matka Macieja trafiła do szpitala. Atak serca. Zamilkłam. Moja teściowa cierpiała na chorobę serca, ale miała ją pod kontrolą.

Choć sprzeciwiała się naszemu małżeństwu, opiekowała się mną kilka razy, kiedy chorowałam. Muszę ją odwiedzić. Ojciec spojrzał na mnie przenikliwie. W jakim charakterze?

Jako znajoma. Może uda mi się wyciągnąć informacje? Zabierz ze sobą Kamińskiego. Następnego ranka ubrałam się w proste dżinsy i założyłam maseczkę.

W szpitalu podałam się za kuzynkę pana Kowalskiego. Teściowa leżała z zamkniętymi oczami, blada jak stara gazeta. Jakby przeczuwając moją obecność, otworzyła oczy. Klara…

dziecko. Mamo – odpowiedziałam łagodnie, zdejmując maseczkę. Bierzemy rozwód – powiedziałam spokojnie. Nie powiedziałam jej, co mi zrobił.

Ten chłopak ukrywa przede mną wiele rzeczy – powiedziała z trudem. – W zeszłym tygodniu przewrócił cały dom do góry nogami, szukając dokumentów. Kiedy zapytałam, co robi, dostałam ataku. Nagle zniżyła głos.

Klaro, jeśli wciąż masz do mnie choć trochę sympatii, pomóż mi. Weź kopertę z dolnej szuflady. Wyjęłam ją. W środku był testament i pęk kluczy.

To testament, który spisałam trzy lata temu. Zostawiłam wszystko Maciejowi, ale teraz chcę to zmienić. A to klucze do starego domu rodzinnego w Kampinosie. Jest na moje nazwisko.

Maciej o nim nie wie. W sejfie w piwnicy jest coś, co może ci pomóc. Dlaczego ja? Ponieważ tylko ty możesz go powstrzymać przed popełnieniem jeszcze większego błędu.

Największym błędem mojego życia jest to, że nie potrafiłam wychować syna. Zanim zdążyłam zapytać, drzwi otworzyły się z hukiem. Wkroczyła Laura. Klara Orlańska – jej głos był piskliwy.

Wstałam spokojnie. Kopę lat, pani Wiśniewska. O czym rozmawiałyście? O sprawach rodzinnych.

– Uśmiechnęłam się. – Ach, i gratuluję macierzyństwa. Igor musi mieć już roczek, prawda? Jej wyraz twarzy stał się wrogi.

Wynoś się stąd. To ty powinnaś wyjść. Moja teściowa i ja rozmawiamy. Nie ma tu miejsca dla kochanki.

Laura podniosła rękę, żeby mnie uderzyć, ale bez trudu złapałam ją za nadgarstek. Nie rób głupstw. Nie ma tu Macieja, żeby cię obronić. Nagle teściowa zaczęła kaszleć i na monitorze rozległ się alarm.

Pielęgniarka wyrzuciła nas obie na korytarz. Laura zmierzyła mnie wzrokiem pełnym złości. Myślisz, że jesteś kimś tylko dlatego, że wspiera cię grupa Orlański? Trzymaj się z daleka od Macieja i jego rodziny.

Skąd to zdenerwowanie? Uniosłam brew. Boisz się, że zdradzę niektóre z twoich sekretów? Na przykład: kto jest prawdziwym ojcem Igora?

Jej twarz stała się biała jak kreda. O jakich bzdurach mówisz? Kasyno w hotelu Marriott. 25 grudnia 2019.

– Wyrecytowałam. – Chcesz, żebym opowiedziała więcej? Laura cofnęła się o dwa kroki, jakby zobaczyła ducha, po czym odwróciła się i uciekła. Patrzyłam za nią z satysfakcją.

Informacje od Mai były prawdziwe. Mężczyzną, z którym Laura zameldowała się wtedy w hotelu, był menadżer kasyna. Zanim wyszłam, rzuciłam okiem na kartę pacjenta. Moją uwagę przykuły badania krwi.

Niektóre wskaźniki były nienormalnie wysokie. Zrobiłam zdjęcie telefonem. Kiedy opuszczałam szpital, zadzwonił Łukasz, głos gorączkowy. Siostro, stało się coś strasznego.

Maciej właśnie podpisał umowę na transfer technologii. Kupującym jest spółka przykrywka tej zagranicznej firmy. Kiedy umowa wchodzi w życie? Za trzy dni, kiedy wpłyną pieniądze.

A co gorsza – ABW już ma go na celowniku. Jeśli transakcja zostanie sfinalizowana przed aresztowaniem, technologia opuści kraj. Zacisnęłam palce na telefonie. Początkowym inwestorem w tę technologię była grupa Orlańskich.

Zadzwoń do Klaudii. Niech przygotuje artykuł do publikacji i zbada tę zagraniczną firmę. Rozłączyłam się i spojrzałam na szare niebo. Zbierało się na burzę.

Ale tym razem to ja będę w środku cyklonu, kontrolując wszystko. Doktor Wiśniewski, lekarz mojego ojca, coraz bardziej marszczył brwi, przeglądając wyniki. Pani Orlańska, skąd pani ma ten raport? Od pacjenta.

Czy jest problem? Jest poważny. Te poziomy wskazują, że krew pacjenta zawiera ślady digoksyny. A jej poziom bardzo skacze.

To nie jest efekt przepisanej dawki. Co to jest digoksyna? Lek stosowany w leczeniu niewydolności serca. Ale dawka musi być ściśle kontrolowana.

Przedawkowanie może spowodować arytmię, a w skrajnych przypadkach zatrzymanie akcji serca. Przeszedł mnie dreszcz. Moja teściowa zawsze przyjmowała leki. Chyba że ktoś podawał jej digoksynę oprócz zwykłych leków.

To byłby ewidentny przypadek usiłowania morderstwa – powiedział twardo lekarz. Pobiegłam do gabinetu ojca. Tato, ktoś próbuje otruć matkę Macieja. Spojrzenie ojca stało się ostre.

Jesteś pewna? Przekazałam mu słowa lekarza. Spójrz na to – powiedział Łukasz, wyciągając dokumentację medyczną. – Jej objawy pogorszyły się trzy miesiące temu.

To pokrywa się z okresem, kiedy Laura zaczęła często odwiedzać jej dom. Ale dlaczego? Teściowa zawsze sprzeciwiała się ich związkowi – powiedział ojciec. – A staruszka przykuta do łóżka jest łatwiejsza do kontrolowania.

Poczułam mdłości. Myśl, że ktoś powoli ją zatruwa, napełniała mnie wściekłością. Musimy ją uratować. Nawet po tym, jak cię traktowała?

Stawką jest ludzkie życie. W oczach ojca pojawił się wyraz zadowolenia. Zatrudnij najlepszych kardiologów pod przykrywką naszego zespołu medycznego. I dowiedz się, skąd Laura bierze te leki.

Gdy Łukasz wyszedł, ojciec nalał mi herbaty. Klaro, Maciej podpisał umowę wstępną transferu technologii. Czym to dokładnie jest? Centralny algorytm dla komunikacji kwantowej.

Technologia wojskowa, której eksport jest absolutnie zakazany. Wstrzymałam oddech. Maciej zwariował. To zdrada stanu.

Jest zdesperowany. Banki odmawiają kredytów, klienci odwołują kontrakty, akcje spadły o czterdzieści procent. Te sto milionów to jego jedyne koło ratunkowe. Musimy działać na dwóch frontach.

Zapobiec wyciekowi technologii i zebrać dowody na próbę otrucia. Łukasz znalazł coś jeszcze – ojciec włączył komputer. – Laura często kontaktowała się z tym numerem. Właścicielem jest firma słup o nazwie Star Technologies, której spółką matką jest Vanguard Corp.

Wyskoczyłam z siedzenia. Vanguard Corp, ta sama firma, która chce kupić technologię. Więc Laura może być szpiegiem. Albo przynajmniej podwójnym agentem.

To wyjaśniałoby, dlaczego chciała kontrolować twoją teściową. Staruszka musiała o czymś wiedzieć. Natychmiast przypomniałam sobie o kluczach. Moja teściowa dała mi klucze do starej chaty w Kampinosie.

Powiedziała, że w piwnicy znajdę coś, co może pomóc. Musimy to sprawdzić jak najszybciej. Ale ty nie możesz jechać. To muszę być ja.

Kłóciliśmy się, aż doszliśmy do kompromisu: pojadę z panem Kamińskim i dwoma ochroniarzami. W ciągłym kontakcie, natychmiastowy odwrót w razie zagrożenia. Dwie godziny później dotarliśmy do starego domu rodziny Kowalskich w Puszczy. Mały trzypiętrowy dom otoczony sosnami.

Zapach stęchlizny i wilgoci. Rozdzielmy się – powiedziałam do Kamińskiego. – Pan sprawdzi parter i pierwsze piętro. Ja z drugim człowiekiem zejdę do piwnicy.

Wejście znajdowało się za kuchnią. Wąskie schody prowadziły w ciemność. W rogu leżały pudła, na środku stał stary sejf. Otworzyłam go kluczem.

W środku znajdowała się mała metalowa skrytka ze stosem pożółkłych papierów. Na wierzchu leżało zdjęcie: moi teściowie za młodu z obcym mężczyzną. Na odwrocie: „Monachium 1980”. Głębiej znalazłam listy i notatki badawcze podpisane przez Kesslera, założyciela Vanguard Corp.

Na samym dnie umowa z 1995 roku, w której teść przeniósł patent na Vanguard Corp za bardzo niską cenę. Na końcu klauzula: potomek zbywcy ma prawo odkupić patent po pierwotnej cenie w ciągu trzydziestu lat. Wszystko nabrało sensu. Technologia, którą Maciej próbował sprzedać, była tą samą, którą sprzedał jego ojciec.

A Laura od samego początku była częścią intrygi Vanguard Corp. Nagle telefon zawibrował. Wiadomość od Łukasza: Laura właśnie wyciągnęła twoją teściową ze szpitala. Serce mi zamarło.

Dokąd ją zabrała? Nie wiem. Z kamer widać, jak wsiada do czarnego Mercedesa z zakrytymi tablicami. Zebrałam dokumenty.

W tym momencie usłyszałam stłumione uderzenie z góry, potem dźwięk upadającego przedmiotu. Panie Kamiński! – krzyknęłam, ale nie było odpowiedzi. Ochroniarz wyciągnął broń i stanął przede mną.

Proszę pani, to nie wygląda dobrze. Zanim dokończył, rozległ się stłumiony strzał. Ochroniarz padł na podłogę, z piersi trysnęła krew. Dłoń w rękawiczce zakryła mi usta od tyłu.

Spokojnie, pani Orlańska – szepnął nieznajomy. – Chcemy tylko tych dokumentów. Szamotałam się desperacko, ale siła tego człowieka była przytłaczająca. Kątem oka zobaczyłam dwóch mężczyzn w kominiarkach przeszukujących kieszenie ochroniarza.

To ona musi je mieć. Mężczyzna, który mnie trzymał, zaczął grzebać w mojej torebce. Wykorzystując ułamek sekundy dekoncentracji, uderzyłam go głową w nos. Kiedy wypuścił mnie z uścisgu, rzuciłam się do schodów, ale inny zamaskowany zagrodził mi drogę.

Łapcie ją! W tym momencie małe okienko piwniczne roztrzaskało się i do środka wpadł ciemny cień. Wylądował, powalił mężczyznę blokującego mi drogę i w mgnieniu oka obezwładnił pozostałych dwóch. Wszystko w mniej niż dziesięć sekund.

Był wysoki, ubrany w czarną odzież taktyczną, w kominiarce odsłaniającej tylko ostre spojrzenie. Pani Wolińska, proszę za mną. Kim pan jest? Zdjął kominiarkę, ukazując wyrzeźbioną twarz.

Agent specjalny Król, wydział kontrwywiadu ABW. Pani ojciec wie, kim jestem. Z góry dobiegły kolejne kroki. Skinęłam głową i wyszłam za nim przez okno.

Na zewnątrz czekał czarny SUV bez oznaczeń. Pan Kamiński i reszta dostali środki usypiające – powiedział, skupiony na prowadzeniu. – Obudzą się za pół godziny. Ci ludzie to nie amatorzy, to profesjonalni najemnicy.

Skąd pan wiedział, że tu będę? Ojciec pani ostrzegł. Od pewnego czasu obserwujemy Macieja i Laurę. Kiedy zauważyliśmy, że Laura mobilizuje ludzi, by obstawić ten dom, domyśliliśmy się, że coś planujecie.

Zauważyłam mały tatuaż po wewnętrznej stronie jego prawego nadgarstka. Dziwny trójkątny kształt wydawał mi się znajomy. Te dokumenty – agent spojrzał na skrytkę – mogę je zobaczyć? Przejrzał je, prowadząc auto.

Widząc umowę, zmarszczył brwi. Więc o to chodziło. Vanguard Corp przez trzydzieści lat uganiało się za tą technologią. Jakiego to rodzaju technologia, że posuwają się do takich ostateczności?

To algorytm szyfrowania kwantowego. Może złamać większość obecnych systemów bezpiecznej komunikacji. Jeśli wpadnie w ręce obcych, nasza komunikacja obrony narodowej zostanie całkowicie odsłonięta. Zadzwonił jego telefon.

Słuchał przez chwilę, a jego twarz twardniała. Laura zabrała teściową do willi należącej do Macieja w Konstancinie. Moi agenci podsłuchali rozmowę. Wspominali o testamencie.

Serce znów mi zamarło. Będzie chciała ją uciszyć. To bardzo prawdopodobne. – Agent skręcił gwałtownie.

– Ale mój zespół obserwuje willę. Nie, to nie wystarczy. – Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Łukasza. – Dzioń do doktora Wiśniewskiego, zdobądź historię leków teściowej.

Teraz. Krótko wyjaśniłam sytuację ojcu, który poprosił o przekazanie telefonu agentowi. Po kilku słowach agent skinął głową. Zrozumiałem, panie Ryszardzie.

Zapewnię bezpieczeństwo tej pani. Samochód zatrzymał się dwie przecznice od posiadłości Macieja. Agent wyjął z bagażnika sprzęt, słuchawkę i mikrokamerę. Proszę tu poczekać.

Ocenię sytuację. Nie. – Powiedziałam stanowczo. – Moja teściowa mnie zna.

Jeśli sytuacja będzie krytyczna, tylko ja będę mogła do niej podejść. Agent próbował się sprzeciwić, ale widząc moją determinację, ustąpił. Proszę trzymać się blisko mnie i w żadnym wypadku nie działać na własną rękę. Po cichu zbliżyliśmy się do willi.

Agent wskazał oświetlone okno na pierwszym piętrze. To główna sypialnia. Widzi pani cienie? Przez zasłony dostrzegłam sylwetki dwóch kłócących się osób.

Nagle jeden cień mocno pchnął drugi. To moja teściowa! W tym momencie tylne drzwi otworzyły się i wyszła kobieta w białym fartuchu z torbą medyczną. Agent pociągnął mnie w dół, za krzaki.

To prywatna lekarka Laury. Leczyła mnie kiedyś. Gdy lekarka odjechała, agent szepnął coś do słuchawki. Zmiana planów.

Lekarka właśnie powiedziała moim ludziom, że teściowa dostała ataku serca, a Laura wezwała ją do pilnej interwencji. Ustawiają scenę. Musimy wejść. Agent zamyślił się, po czym wyjął wizytówkę.

Zna pani tę lekarkę? Doktor Patrycja Kolska. Tak. Wykonał szybki telefon, wydał polecenia i zwrócił się do mnie.

Za pięć minut ktoś zadzwoni do Laury, żeby wyciągnąć ją na zewnątrz. Gdy tylko wyjdzie, wchodzimy. Dlaczego nie zatrzymacie jej teraz? Brakuje dowodów.

Poza tym musimy jej użyć, żeby dotrzeć do Vanguard Corp. Zgodnie z przewidywaniami, Laura wybiegła z posiadłości i odjechała. Na sygnał agenta dwóch ludzi w cywilnych ubraniach dezaktywowało alarm. Wślizgnęliśmy się cicho.

Kiedy pchnęłam drzwi sypialni, przewróciło mi się w żołądku. Teściowa była przywiązana do łóżka, usta zaklejone taśmą. W nadgarstku miała wkłucie, z którego kapał żółtawy płyn. Agent szybko sprawdził kroplówkę.

Digoksyna. Śmiertelna dawka. Oderwałam taśmę. Proszę nic nie mówić, mamo.

Przyszliśmy cię uratować. Agent wezwał ludzi. Przewieźć ją natychmiast do szpitala, do zespołu medycznego grupy Orlańskich. Podczas gdy wynoszono teściową, agent znalazł na szafce nocnej małą fiolkę z białym proszkiem.

Tutaj jest sproszkowana digoksyna. Łatwo zmieszać z kroplówką lub jedzeniem. Otworzyłam szafę i znalazłam mały sejf. Agent włamał się do niego.

W środku leżał testament i raporty medyczne. Testament zapisywał cały majątek Maciejowi. Data wskazywała sprzed trzech dni, ale podpis wydawał się wymuszony. Falsyfikat – orzekł agent.

– Te raporty medyczne służą do udowodnienia, że chorowała od dawna i była niepoczytalna. Na dnie sejfu znalazłam pendrive. Agent podłączył go do laptopa. Zawiera główne pliki technologiczne Nexus Polska i korespondencję między Laurą a Vanguard Corp.

Mamy to. Te maile dowodzą, że Laura działała na zlecenie, by przejąć technologię pozornie legalnymi środkami. Co teraz? Trzymamy się planu.

– Agent wsunął pendrive do kieszeni. – Sprawimy, że Laura pomyśli, że jej plan się powiódł. Oficjalnie ogłosimy, że teściowa zmarła na atak serca, trzymając ją bezpiecznie w ukryciu. Laura przejdzie do następnego etapu i pomoże Maciejowi sfinalizować transfer.

Wtedy złapiemy ich na gorącym uczynku. Dokładnie. – Skinął głową z satysfakcją. – Ale proszę pamiętać: następna faza operacji jest niezwykle niebezpieczna.

Maciej jest zdesperowany, a Laura to groźniejsza osoba, niż pani sądzi. Co muszę zrobić? Dalej grać rolę Klary Wolińskiej. Stół negocjacyjny między Zenit Capital a Nexus Polska jest kluczowy.

Dzięki pani poznamy dokładny czas i miejsce wymiany. Wtedy zarzucimy sieć. Ale pod żadnym pozorem nie może pani ujawnić zaangażowania ABW. Kiedy wyszliśmy, był już zmrok.

Agent uparł się, by odwieźć mnie do domu. W samochodzie milczeliśmy. Dopiero przed bramą Orlańskich przemówił. Pani dzisiejsza postawa była imponująca.

Uśmiechnęłam się gorzko. Dla zemsty człowiek potrafi zrobić wszystko. Nie sądzę, że to była tylko zemsta. – Jego głębokie oczy wpatrywały się we mnie intensywnie.

– Zaryzykowała pani życie, by uratować teściową. To wykracza poza zemstę. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Wręczył mi specjalny telefon.

Szyfrowana linia. Proszę go używać. Kiedy go brałam, nasze dłonie się musnęły. Poczułam dziwny impuls.

Szybko cofnęłam rękę. W domu Łukasz podbiegł do mnie. Siostra, wszystko w porządku? Kamiński mówił, że was zaatakowano.

Wszystko gra. Teściowa jest w klinice. Z gabinetu wyszedł ojciec. Za nim stał dyrektor wydziału kontrwywiadu ABW.

Pani Orlańska, agent Król poinformował mnie o sytuacji. Doceniamy współpracę. Ale następna operacja jest delikatna. Wiem.

– Przerwałam mu. – Będę postępować zgodnie z planem. Po wyjściu dyrektora ojciec przyniósł mi gorące mleko. Naprawdę chcesz kontynuować?

Możesz się wycofać. Nie, tato. Muszę zobaczyć na własne oczy, jak płacą za swoje zbrodnie. Ojciec patrzył na mnie długo i w końcu westchnął.

Zgoda. Ale twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze. W pokoju opadłam na łóżko. Telefon zawibrował.

Wiadomość od Klaudii: „Jutro okładka. Podejrzenia oszustw księgowych w Nexus Polska. Gotowe, gdy tylko dasz sygnał. ”

„Gdy będziesz gotowa” – odpowiedziałam.

Odłożyłam telefon i spojrzałam na gwiazdy. Jutro Maciej zmierzy się z burzą. I tym razem nie będzie miejsca na słabość. Artykuł Klaudii był jak wybuch bomby.

Na okładce Pulsu Biznesu krzyczał nagłówek: „Podejrzenia oszustw księgowych w Nexus Polska. Po oskarżeniach dyrektora Zenit Capital. ” Moja twarz była zamazana, ale każdy w branży wiedziałby, kim jest Klara Wolińska. W ciągu trzydziestu minut od otwarcia GPW akcje Nexus Polska spadły o dwadzieścia procent.

Wyparowały blisko dwa miliardy złotych kapitalizacji. Siostro, patrz – Łukasz wpadł z tabletem. – Kolejny kluczowy klient wypowiada umowę. To siódmy w tym tygodniu.

PKO i Pekao właśnie wezwały Macieja do wcześniejszej spłaty kredytów. Grożą zamrożeniem kont. Strategia ojca była bezlitosna. Miał zamiar całkowicie odciąć Nexus od przepływów pieniężnych.

Telefon zawibrował. Szyfrowana wiadomość od agenta: „12:30, hotel Bristol, apartament 2135. Nowe informacje. ”

Odpowiedziałam szybkim „ok” i odwróciłam się do Łukasza.

A co z Laurą? Sytuacja się zaostrzyła. – Łukasz wyjął nagranie z monitoringu. – Miała potężną kłótnię z Maciejem.

Na nagraniu głos Laury był wrzaskliwy: „Teraz mi mówisz, że transfer wymaga zatwierdzenia przez ministerstwo? Wiesz, ile dla tego poświęciłam? ” Potem dźwięk tłuczonego szkła. „Vanguard Corp ci tego nie wybaczy” – to był ostatni krzyk przed trzaśnięciem drzwiami.

Agent Król miał rację. Laura była jedną z nich. Poszłam na spotkanie. Apartament 2135 w Bristolu był luksusowy.

Agent otworzył mi drzwi, ubrany nieformalnie, z podwiniętymi rękawami, które ukazywały tajemniczy tatuaż. Kawa? – zaproponował. Kiedy ją przyjmowałam, nasze palce się spotkały.

Znowu to dziwne uczucie. Jakie są nowe informacje? Agent otworzył laptopa. Po pierwsze: śledziliśmy komunikację Laury z Vanguard Corp.

Byli niezadowoleni, zażądali, by za wszelką cenę dopięła transakcji. Po drugie: Maciej zaplanował fizyczne przekazanie na dziś na 15:00 w magazynach w Pruszkowie. Ludzie z Vanguard Corp są już w Warszawie. To jest ostateczny dowód.

To wciąż za mało. Musimy przyłapać go na gorącym uczynku z fizycznymi dowodami i kupcami. A potem ująć kogoś ze szczebla kierowniczego Vanguard Corp, by zdemontować całą siatkę. Jaki jest plan?

Pani ojciec będzie dociskał śrubę Maciejowi. W tym samym czasie wypuścimy plotkę, że pani teściowa w stanie śpiączki wspomniała o dokumentach z piwnicy. Od razu zrozumiałam. Chcecie zastawić pułapkę na Laurę?

Dokładnie. Będzie próbowała zdobyć te dokumenty za wszelką cenę, by udowodnić, że Maciej ma prawa spadkowe do technologii. Złapiemy ją na miejscu transakcji. Agent zrobił krok w moją stronę.

Pani Wolińska, to niebezpieczne. Laura to przeszkolony agent. Nie boję się. – Spojrzałam mu w oczy.

– Jeśli zrobienie tego powstrzyma wyciek technologii i sprawi, że Maciej i Laura zapłacą – to to zrobię. Agent przypatrywał mi się dłuższą chwilę. Nagle wyciągnął rękę i strzepnął niewidzialny pyłek z mojego ramienia. Jest pani bardzo podobna do swojego ojca.

Nawet w tym upiornym uporze. Jego dotyk sprawił, że serce zabiło mi mocniej. Szybko odwróciłam się, by ukryć rumieniec. Potrzebuję bardziej szczegółowego planu operacyjnego.

Po powrocie do Zenit Capital prezes Kaczmarek złapał mnie na korytarzu. Maciej Kowalski tu jest. Chce się z panią widzieć. Weszłam do sali konferencyjnej.

Maciej stał przy oknie, zgarbiony, w wygniecionym garniturze. Pani Wolińska – jego głos brzmiał chrypliwie. – Przychodzę w pokoju. W jakim znowu pokoju?

Opadł na krzesło. Publiczne oskarżenia Zenit Capital spowodowały ogromne straty. Oddam wam projekt deweloperski na Białołęce, jeśli wycofacie się z tych oświadczeń. Zrobiło mi się go żal.

Mężczyzna, który tak niedawno był arogancki, teraz się przede mną płaszczył. Ale zamiast satysfakcji poczułam smutek. Panie Kowalski, wiarygodność korporacyjna to nie zabawa. Zenit Capital po prostu podniósł uzasadnione wątpliwości.

Dosyć tej hipokryzji. – Uderzył pięścią w stół. – Wiem, że grupa Orlańskich za tym stoi. Uciekający klienci, presja banków.

To wszystko robota pani ojca. Ma pan na to dowody? Zeszło z niego powietrze. Klara, to ty, prawda?

Klara Orlańska. Ta tożsamość Klary Wolińskiej jest fałszywa. Serce biło mi sto razy na sekundę, ale twarz pozostała niewzruszona. Nie wiem, o czym pan mówi.

Kłamiesz. – Uśmiechnął się gorzko. – Zbadałem wszystko. Edukacja i doświadczenie idealnie się pokrywają.

Zdjęcie na dyplomie jest poprawione w Photoshopie. A na świecie nie ma nikogo o identycznym spojrzeniu jak twoje. Milczałam przez chwilę. To prawda.

I co z tego? Chwycił moją rękę z desperacją. Klara, przepraszam. Byłem idiotą.

Laura mną pogrywała. Ona mnie nie kochała. Chodziło jej tylko o tę cholerną technologię. Teraz mnie szantażuje.

Mówi, że jeśli nie dobiję targu, opublikuje nasze nagrania. Z odrazą odsunęłam dłoń. I dlatego przypełzasz do mnie po tym wszystkim, co mi zrobiłeś? Rozwiodę się z nią.

– Wyrzucił pospiesznie. – Wyrzucę ją z firmy. Możemy zacząć od nowa. Tak jak dawniej.

Jak dawniej? – Parsknęłam śmiechem. – Dawniej cię kochałam i ufałam. I jaki to dało efekt?

Zdradę i przemoc. Rozpięłam kołnierzyk bluzki, pokazując blizny, które wciąż się nie zagoiły. Te blizny zostaną ze mną do końca życia. Twarz Macieja wykrzywiła się z bólu.

Więc co mam zrobić? Błagać cię na kolanach? Osunął się na ziemię z głuchym stuknięciem. Klara, proszę.

Daj mi jakieś wyjście. Ta firma to moje życie. Widok tak dumnego kiedyś człowieka u moich stóp wzbudził we mnie mieszankę emocji. Ale wrażliwość, która poruszyła mnie siedem lat temu, teraz okazała się grą.

Maciej, wiesz, czego najbardziej żałuję? – zapytałam cicho. – Nie tego, że cię kochałam. Ale że nie odeszłam po tym, jak pierwszy raz mnie uderzyłeś.

Patrzył na mnie pełnymi nadziei oczami. Między nami wszystko skończone. – Wstałam. – Ale przez wzgląd na te siedem lat dam ci radę: odwołaj układ z Vanguard Corp.

Jeśli tego nie zrobisz, wpadniesz w przepaść zdrady państwa. Jego twarz stała się dzika. Skąd wiesz o Vanguard Corp? Wiem o wiele więcej, niż myślisz.

Znam prawdziwą tożsamość Laury. I wiem, co robiła twojej matce. To nie był zawał. To było powolne otrucie i próba sfałszowania testamentu.

Maciej zbladł. Nie, to niemożliwe. Wierz albo nie. – Otworzyłam drzwi.

– ABW już prowadzi przeciwko tobie śledztwo. Wychodząc, czułam, jak drżą mi nogi. W gabinecie zamknęłam drzwi i opadłam na krzesło. Telefon zawibrował.

Agent Król. Jak poszło? Podejrzewa, ale nie jest pewien. Zasugerowałam, że ABW prowadzi śledztwo, żeby opóźnić transakcję.

Mądre posunięcie. Ale niech pani nie ma złudzeń. Jest zagoniony w kozi róg. Miał rację.

O zmierzchu otrzymałam wiadomość od Łukasza: Maciej zlikwidował resztki aktywów, zastawił majątek prywatny. W tym samym czasie Laura wynajęła dwudziestu uzbrojonych ludzi. Zamierzają wziąć to siłą – stwierdził ojciec przy kolacji. – Od teraz nie idziesz nigdzie sama.

Tato, Maciej wie, że to zdrada stanu? Wie. Ale teraz przypomina tonącego. Brzytwy się chwyta.

Te sto milionów pozwoli mu uciec za granicę i zacząć od nowa. Tej nocy nie mogłam spać. Nagle telefon rozbłysł. Szyfrowana wiadomość od agenta: „Pilne.

Laura i jej ludzie jadą do starej chaty w Kampinosie. Moi ludzie są na pozycjach, ale musisz odegrać rolę. ”

„Odegrać? ”

„Udawać, że wpadasz na nich przez przypadek.

Laura pomyśli, że pojechałaś po dokumenty, co zmusi ją do szybszego działania. ”

Zgodziłam się. Za godzinę pan Kamiński miał zostawić mnie niedaleko chaty. Gdy szykowałam się do wyjścia, usłyszałam głuche puknięcie w okno.

Zanim zdążyłam zareagować, cień wskoczył z balkonu i zakrył mi usta dłonią. Spokojnie, to ja – usłyszałam głos agenta. Zmiana planów. Laura ma już te dokumenty.

Maciej przyspieszył umowę na dziś wieczór, za godzinę w starym magazynie na obrzeżach Ursusa. Musi pani udawać porwanie. Wypuścimy plotkę, że pojechała pani do chaty po dokumenty. Ona połknie haczyk.

Serce waliło mi jak młotem. Co mam robić? Proste. – W jego oczach przemknął cień przeprosin.

– Dać się porwać. Godzinę później byłam przywiązana do krzesła z kneblem w ustach w ciemnym magazynie. Oczywiście to było przedstawienie. Węzły były tak zrobione, bym mogła się oswobodzić, a taśma na tyle luźna, by ją zsunąć.

Słyszałam głos agenta przez słuchawkę. Zbliża się pojazd celu. Trzy minuty. Gdy pojawi się Laura, proszę udawać opór.

Drzwi magazynu otworzyły się. Weszła Laura w asyście czterech potężnych mężczyzn. Na mój widok zatrzymała się, po czym uśmiechnęła się pogardliwie. Klara Orlańska.

A jednak ty. Podeszła bliżej, stukając obcasami. Wiedziałam, że przyjdziesz po dokumenty. Zaczęłam się rzucać, udając przerażenie.

Z wyższością zerwała mi taśmę z ust. Nie zgrywaj głupiej. Gadaj. Gdzie są te dokumenty?

Jakie dokumenty? – Udawałam zamieszanie. – Przyszłam tylko po parę osobistych rzeczy. Laura uderzyła mnie w twarz.

Skończ z tymi bzdurami. Gdzie schowałaś papiery technologiczne? Poczułam metaliczny smak krwi. Nie wiem, o czym mówisz.

Chciałam się tylko zemścić na Macieju. Parsknęła szyderczym śmiechem. Biedna, oszukana żoneczka przyszła wylać żale po zdradzie mężulka. – Nagle złapała mnie za szczękę.

– Niestety dla ciebie skończyły się szanse. Zamierzasz mnie zabić? To byłaby zbyt łagodna kara. – Puściła mnie.

– Sprawię, że na własne oczy zobaczysz, jak Maciej ląduje w więzieniu, a grupa Orlańskich idzie na dno. Zwariowałaś. To ty jesteś szalona! – Krzyknęła histerycznie.

– Dlaczego musiałaś wracać? Dlaczego zrujnowałaś mój plan? Od trzech lat pieprzę się z tym idiotą tylko dla tej technologii. Ile płaci ci Vanguard Corp za otrucia i morderstwa?

Jej wyraz twarzy stężał. Skąd ty… W tym momencie reflektory oświetliły magazyn, a głos agenta rozległ się z megafonu. Nikt się nie rusza.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Laura zareagowała błyskawicznie. Oplotła ramię wokół mojej szyi i przyłożyła pistolet do skroni. Odsuńcie się, bo ją zabiję.

Agent Król i kilkunastu uzbrojonych agentów wyłoniło się z cieni, z celownikami laserowymi skierowanymi na Laurę. Opuść broń, Laura. Magazyn jest otoczony. Ludzie z Vanguard Corp zostali zatrzymani na Okęciu.

Nie masz dokąd uciec. Ręka Laury drżała. Czułam zimną lufę na skórze. Nic nie wiecie!

Ta technologia pierwotnie należała do Vanguard Corp. Rodzina Kowalskich ukradła ją trzydzieści lat temu. Kłamstwo. – Agent Król zrobił krok do przodu.

– Nasze informacje mówią co innego. Puszczenie pani Wolińskiej to twoja jedyna szansa, by wyjść stąd z życiem. Laura nagle wybuchnęła śmiechem, od którego krew krzepła w żyłach. Myślicie, że to koniec?

Maciej dobija targu w innym miejscu w tej samej sekundzie. Nigdy go nie znajdziecie. Gdy skończyła mówić, uderzyłam ją łokciem w brzuch z całej siły, jednocześnie pochylając głowę, by uniknąć pistoletu. Agent rzucił się na nią jak błyskawica i wytrącił broń.

Gdzie? – zażądał, przyciskając ją do ziemi. – Gdzie? Laura tylko uśmiechnęła się z pogardą.

Podniosłam jej telefon. Ekran pokazywał ostatnią wiadomość wysłaną do Macieja: „Rozpocznij plan B. W naszym starym miejscu. ”

Co to za stare miejsce?

– zapytałam gorączkowo. Laura zamknęła oczy. Agent wydał rozkazy. Pierwszy zespół zabiera podejrzaną.

Drugi jedzie ze mną. – Odwrócił się do mnie. – Pani Wolińska musi wrócić do domu. To zbyt niebezpieczne.

Nie. – powiedziałam stanowczo. – Wiem, gdzie to jest. Stary magazyn w Ursusie, gdzie początkowo rozkręcaliśmy Nexus Polska.

Miejsce, w którym zbudowaliśmy to z niczego. On żyje przeszłością. Agent zawahał się przez sekundę. Dobrze.

Ale proszę trzymać się z tyłu. Pędziliśmy przez noc. Po dziesięciu minutach dotarliśmy do magazynu. Agent zatrzymał SUV.

Pani Wolińska, proszę tu poczekać. Gdy miałam zaprotestować, przez komunikator odezwał się głos. Szefie, mamy sytuację. Ryszard Orlański właśnie wchodzi do magazynu zupełnie sam.

Zesztywnieliśmy. Mój ojciec. Jak to możliwe? Bez namysłu otworzyłam drzwi i pobiegłam w stronę budynku.

Słyszałam, jak agent krzyczy moje imię, ale nie mogłam pozwolić, by ojciec był w niebezpieczeństwie. Drzwi były uchylone. Wślizgnęłam się i ukryłam za skrzyniami. W słabym świetle dostrzegłam ojca stojącego na środku, a naprzeciwko niego Macieja celującego pistoletem.

Towarzyszyło mu dwóch zagranicznych najemników. Nie spodziewałem się pana tu osobiście, panie Orlański – głos Macieja ociekał sarkazmem. – Przyszedł pan ratować swoją cenną córeczkę? Głos mojego ojca był przerażająco spokojny.

Maciej, zdajesz sobie sprawę, co robisz? Zdrada stanu w Polsce to wyrok nawet dwudziestu pięciu lat. Albo dożywocie. Daruj mi te kazania!

– krzyknął histerycznie. – To wy wszyscy popchnęliście mnie do tego. Zagnaliście mnie w kozi róg. Dam ci ostatnią szansę.

– Ojciec nie ruszył się z miejsca. – Oddaj dysk twardy i oddaj się w ręce policji. Może w ten sposób uratujesz swoje życie. Maciej zaśmiał się jak maniak.

Moje życie już mnie nie obchodzi. Ale za to mogą mi zapłacić setki milionów. Wystarczająco, by zacząć od nowa w jakimś raju podatkowym. A ty – podniósł pistolet – zostaniesz tu na zawsze.

Gdy miał pociągnąć za spust, wybiegłam. Tato! Maciej zamarł i mnie zobaczył. O, proszę.

Cała rodzina w komplecie. Zostaw mojego ojca w spokoju. – Stanęłam między nimi. – Jeśli zamierzasz kogoś zabić, zabij mnie.

Myślisz, że tego nie zrobię? – Lufa pistoletu wycelowała prosto we mnie. W jego oczach płonęło szaleństwo. – To wszystko twoja wina.

Gdybyś nie zawołała grupy Orlańskich… Padł strzał. Zamknęłam mocno oczy, ale nie poczułam uderzenia kuli. Gdy je otworzyłam, Maciej klęczał na ziemi.

Z jego nadgarstka płynęła krew. Kula wystrzelona przez agenta z cienia trafiła go w dłoń z milimetrową precyzją. Nikt się nie rusza! Agent Król i jego zespół wtargnęli i przejęli kontrolę w kilka sekund.

Ojciec objął mnie mocno. Klaro, wszystko w porządku. Dlaczego byłaś tak lekkomyślna? A ty?

– Zakrztusiłam się łzami. – Dlaczego przyszedłeś sam? Dostałem od ciebie wiadomość, w której błagałaś, bym przyszedł do magazynu i cię uratował. – Jego głos drżał.

– Nie mogłem znowu cię stracić. Wymieniliśmy z agentem spojrzenia. To była kolejna pułapka Laury. Agent Król podszedł.

Panie Ryszardzie, pani Orlańska. Proszę natychmiast opuścić teren. My zajmiemy się resztą. Spojrzałam na Macieja.

Leżał przygwożdżony do podłogi, pokryty krwią i łzami. Mężczyzna, którego kiedyś tak bardzo kochałam, sprowadził się do tego poziomu. Chwilę. – Podeszłam i kucnęłam obok niego.

– Maciej, spójrz na mnie. Podniósł oszołomiony wzrok. Laura cię oszukała. – powiedziałam cicho.

– To dziecko nie jest twoje. Ona cały czas próbowała otruć twoją matkę, żeby ukraść technologię twojej rodziny. Jego źrenice gwałtownie się rozszerzyły. Nie, to niemożliwe.

Test na ojcostwo był fałszywy. Od samego początku była agentką Vanguard Corp. Wyraz twarzy Macieja przeszedł od szoku do pokręconej wściekłości. Zabiję ją.

Wystarczy. – Agent Król pociągnął mnie w górę. – Zabrać ich. Kiedy wyszliśmy z magazynu, pierwsze promienie słońca przebijały się przez chmury.

Ojciec trzymał mnie mocno za rękę, jakby bał się, że zniknę. Panowie Orlański, pani Wolińska – powiedział agent z szacunkiem. – Dzisiejszy incydent musi zostać objęty ścisłą tajemnicą państwową. Sprawą Macieja i Laury zajmie się ABW.

Nie będzie publicznego procesu. Ojciec skinął głową. Rozumiem. Technologia jest bezpieczna.

Została w całości odzyskana. – Zapewnił agent. – A to wszystko dzięki odwadze pani Klary. Jego spojrzenie spoczęło na mnie.

Przez ułamek sekundy wydawało mi się, że dostrzegam emocje wykraczające poza zawodowy obowiązek. Ale szybko wrócił do zwykłego wyrazu twarzy. W drodze powrotnej ojciec niespodziewanie powiedział:

Ten agent Król wydaje się być dobrym człowiekiem. Udałam, że nie słyszę.

Tak, jest bardzo profesjonalnym agentem. Ojciec uśmiechnął się lekko i nic więcej nie powiedział. Oparłam głowę o szybę i patrzyłam na wschodzące nad Warszawą słońce. Maciej stanie przed wymiarem sprawiedliwości.

Spisek Laury zniszczony. Technologia bezpieczna. Powinno być idealnie. Dlaczego więc czułam pustkę?

Mój telefon zawibrował. Wiadomość od agenta: „Dziś o 20:00 w naszym starym miejscu. Muszę ci powiedzieć coś ważnego. ”

„Okej” – odpowiedziałam.

Jakimś cudem wiedziałam, że moja historia jeszcze się nie skończyła. Zapach środków dezynfekujących był pierwszą rzeczą, jaką poczułam, gdy odzyskałam przytomność. Biały sufit szpitalnej sali. Tępy ból pulsował w prawym ramieniu.

Obudziła się – usłyszałam znajomy głos. Agent Król siedział obok łóżka, z zabandażowanym lewym ramieniem i bladą twarzą. Co się stało? Zemdlała pani przed domem.

Lekarz stwierdził wyczerpanie i lekkie wstrząśnienie mózgu. Wspomnienia wróciły. Magazyn. Maciej.

Mój ojciec prawie dostający kulę. Mój ojciec! Spokojnie. – Położył mi dłoń na ramieniu.

– Pan Ryszard jest bezpieczny. Odpoczywa w sali obok. Odetchnęłam z ulgą, a potem zauważyłam jego ranę. Otarła się o pana kula?

To nic takiego. – Jego twarz stwardniała. – Pani Wolińska, musimy porozmawiać o Macieju i Laurze. Pokazał mi nagranie z przesłuchania.

Mężczyzna na ekranie w ogóle nie przypominał pewnego siebie dyrektora. Przechodził przez ostrą zapaść psychotyczną. A Laura? Jej udało się uciec.

– Agent zawahał się. – Zatrzymaliśmy dyrektorów Vanguard Corp na lotnisku, ale jej tam nie było. Użyła pani porwania jako odwrócenia uwagi. Jej prawdziwym celem był pani ojciec.

Chciała wykraść oryginalne dane tej technologii. Kret z grupy Orlańskich przekazywał jej informacje. Kto? Maja Bielska.

Zamarłam. Była podwójną agentką. Sieć kłamstw była znacznie gęstsza, niż myślałam. Maciej znajduje się na oddziale psychiatrii sądowej.

Biegli orzekli niepoczytalność. Nie nadaje się do procesu. – Podał mi teczkę. – A za Laurą wydano międzynarodowy nakaz aresztowania Interpolu.

Drzwi się otworzyły. Wszedł Łukasz. Siostro, wszystko w porządku? – Podbiegł do łóżka, ale zatrzymał się, widząc agenta.

– O, czy przeszkadzam? Agent wstał i skinął głową, wychodząc. Łukasz szepnął:

Ten facet totalnie na ciebie leci. Całą noc przy tobie czuwał.

Nawet nie pozwolił sobie odpowiednio opatrzyć rany. Wczoraj w magazynie jeden z najemników celował w ciebie. On zasłonił cię własnym ciałem. Serce znów mi zamarło.

Jego rana na lewym ramieniu. Idealna pozycja, by posłużyć jako tarcza. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Mój ojciec ze względu na przewlekły stres musiał przejść pilną operację wszczepienia bypassów.

Odkryliśmy też, że Maja Bielska próbowała uzyskać dostęp do jego dokumentacji medycznej. Musieliśmy wszystkich przenieść do bezpiecznej kryjówki ABW pod Warszawą. Podczas transportu wpadliśmy w zasadzkę. W samym środku strzelaniny ojciec dostał kolejnego ataku serca.

Tuż przed utratą przytomności szepnął:

Klaro, hasło do sejfu to moje urodziny. W sejfie odkryłam prawdę sprzed trzydziestu lat. To ojciec Macieja usiłował sprzedać technologię do Niemiec. A Laura Wiśniewska była jego nieślubną córką, żądną zemsty – i na nim, i na tych, którzy przejęli jego majątek.

Laura uruchomiła międzynarodową kampanię oszczerstw, oskarżając mojego ojca o zabójstwo jej ojca i kradzież. Musieliśmy wyjechać do Europy, by oczyścić imię Ryszarda Orlańskiego. Przed wyjazdem odwiedziłam Macieja na oddziale psychiatrycznym. W rzadkim przypływie trzeźwości wyjawił mi, że Laura pod presją zawsze odwiedzała kasyno w Trójmieście.

Namierzyliśmy ją. Znaleźliśmy ciało jej wspólniczki, Mai, w luksusowym hotelu w Sopocie. Laurze znowu udało się uciec. Próbowała uciec jachtem z Mariny Gdańsk.

W nocnym pościgu przez wody Bałtyku w końcu ją osaczyliśmy. Podczas szarpaniny wpadła za burtę i zniknęła w lodowatej wodzie. Nigdy nie odnaleziono ciała. Odzyskaliśmy jednak oryginalny dysk twardy z technologią.

Trzy miesiące później Maciej został skazany na piętnaście lat w zakładzie karnym w Płocku. Biegli zmienili diagnozę, uznając, że symulował. Podczas procesu zeznałam, że dla własnego spokoju wybaczyłam mu. Przejęłam główną część Nexus Polska i założyłam Orlański Tech.

Rok później firma przeprowadziła z wielkim sukcesem ofertę publiczną i weszła na giełdę. Na gali z okazji debiutu agent Król uklęknął przede mną. Czy Klara Orlańska zgodzi się spędzić resztę życia ze skromnym agentem ABW? Wśród braw wszystkich zebranych powiedziałam: tak.

W dniu ślubu mój ojciec poprowadził mnie do ołtarza. Twoja matka byłaby z ciebie bardzo dumna – powiedział. Dębowa laska, która kiedyś naznaczyła mnie bliznami, jest teraz jedynie dowodem rzeczowym trzymanym w zamkniętym archiwum.

A moja przyszłość, tak jak motto mojej nowej firmy – bezpieczne połączenia dla lepszego jutra – dopiero się zaczęła.