Stanąłem w progu salonu pełnego ludzi w jedwabiach, w swoim najlepszym garniturze, który oddałem do pralni i prasowałem z taką starannością, jakbym szedł na własny ślub. Chciałem zrobić dobre…
Pojechałem na parapetówkę mojego syna ubrany w najlepszy garnitur, jaki miałem. Najpierw oddałem go do pralni chemicznej, potem powiesiłem w pokoju, żeby pachniał świeżością, a na koniec założyłem go z taką starannością, jakby to miał być mój ślub. Chciałem zrobić dobre wrażenie, bo Filip nigdy wcześniej nie zapraszał mnie do swojego nowego świata. A teraz … Read more